poniedziałek, 3 maja 2010
budzikom śmierć
Piękne są poranki z perspektywy łóżka i kawy. Uchylone okno śpiewa najpiękniejszą melodię świata. Pada deszcz. Aż chciałoby się zacisnąć powieki i zostać tak na dłużej, najlepiej na cały dzień. Jednakże, achoj tam na morzach i oceanach! Czas wyruszyć na rejs, przed siebie! Zdobywać lądy, walczyć ze smokami. A dziś tych zapewne będzie sporo. Galeria Krakowska to miejsce interesujące pod względem społecznym. Spotkać tam można cały wachlarz ludzkich sylwetek, bez względu na porę dnia i dzień. Oni są zawsze. Przychodzą tam, żeby umilać nam czas, choć to my, umilamy ich. Choć zdarzają się wyjątki. Obsługa klienta bywa uciążliwa, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Dziś znów idę na to pole bitwy. Postaram się sprowadzić swoje zwłoki potem z powrotem na łono mojej wysepki i opowiedzieć historie o strasznych klientelach i ich klątwach, misjach nie do wypełnienia i brakach asortymentowych. Czas start!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz